reklama
Mieszkania

Amerykańska kardiologia się wyprowadzi?

Co z Klinikami Serca?

 

Zarząd Polsko - Amerykańskich Klinik Serca zwróci się do mieszkańców z pytaniem o potrzebę dalszej działalności Klinik w naszym mieście. Atmosfera wokół PAKS i informacje na temat domniemanego konfliktu ze szpitalem stawiają bowiem pod znakiem zapytania dalsze istnienie placówki w Starachowicach.

Wojewódzka prasa kilkakrotnie donosiła o naciskach na dyrektora PZOZ w Starachowicach, by podzielił się częścią kontraktu kardiologicznego z Klinikami. Chodzi o rzekome lobby posła Prawa i Sprawiedliwości. Emocje są ogromne, pojawiają się słowa o zawiadomieniu prokuratury, konkretów nadal brakuje, a najbardziej tracą na tym pacjenci. Stanowisko PAKS przedstawił na konferencji prasowej 20 kwietnia br. Grzegorz Dzik, ordynator Centrum Kardiologiczno-Angiologicznego im. dr Wadiusza Kiesza.

- Bezpośrednio po ukazaniu się tych informacji próbowaliśmy je dementować, bo w większości opierają się one na fałszywych i nieprawdziwych pogłoskach. Wydaliśmy oświadczenie i wystosowaliśmy list otwarty do redakcji. Pewne tezy tego listu się do opinii publicznej się przebiły. Teraz chcemy powiedzieć jaka jest prawda - mówił lek. med. Grzegorz Dzik.

Jak przyznał ordynator, w świetle pojawiających się informacji pojawiło się pytanie czy Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca są w ogóle w Starachowicach potrzebne.

- Myślenie, że rozwiązanie tej sytuacji powinno nastąpić poprzez zaprzestanie działalności przez jedną z tych jednostek, co miałoby hipotetycznie skutkować zwycięstwem jego antagonisty, jest myśleniem absolutnie anachronicznym. Dorobek tych dwóch oddziałów, mierzony ilością przyjętych pacjentów, jest tak znaczący i duży, że zamknięcie jednego z tych podmiotów w żaden sposób nie umożliwi drugiemu zastąpienie pierwszego. Jednym z rozwiązań byłoby zawiązanie konsorcjum, innym podwykonawstwo, po to, by utrzymać globalną sumę pieniędzy wydawaną w obu tych oddziałach. Taka propozycja była sformułowana przez nas już w 2015 roku, przy udziale ówczesnego starosty Dariusza Dąbrowskiego i ówczesnego dyrektora szpitala Sebastiana Petrykowskiego. Wydawało się, że te propozycje spotykają się z życzliwym odbiorem, ale z czasem rozmowy nie znalazły swojej kontynuacji. Zostaliśmy za to oskarżeni o to, że chcemy zabrać mityczne 20 mln złotych szpitalowi powiatowemu. Projekt ustawy o sieci szpitali był konstruowany w taki sposób, że podmioty, nawet te z połączenia, wchodząc do tzw. sieci, miałyby zapewnione finansowanie na poziomie wykonań w roku 2015. Gdyby doszło do zawiązania konsorcjum, wnieślibyśmy do tego podmiotu swoje wykonania z 2015 roku, które według różnych zapisów wahają się między 18 a 24 mln złotych. Sama idea podwykonawstwa czy konsorcjum nie miała na celu zabranie szpitalowi choćby złotówki z jego konta, realia są bowiem takie, że jeśli my przestaniemy istnieć, to nasze kontrakty nie trafią do szpitala - poinformował G. Dzik.

Przedstawiciel klinik przyznał, że władze placówki rozważają różne scenariusze, włącznie z wyprowadzeniem się PAKS-u ze Starachowic.

- Oczywiście istnieją różne możliwości. Od wzięcia przez nas udziału w postępowaniu konkursowym, poprzez inne sposoby porozumienia się z jednostkami działającymi na terenie województwa po to, żebyśmy przetrwali. A może, skoro budzimy tak wiele kontrowersji, to dla wszystkich byłoby lepiej, żebyśmy przenieśli się gdzieś indziej... - nie krył doktor Dzik.

- Czy PAKS czeka jeszcze na jakiś ruch ze strony Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej i czy możliwe jest jeszcze porozumienie? - zapytaliśmy.

- Nie czekamy na żaden ruch ze strony szpitala. Wszystko zostało już powiedziane, a jedyne z czym się spotkaliśmy, to eskalacja wrogości, niechęci i oskarżenia o to, że chcemy cokolwiek komuś zabrać. My jesteśmy otwarci na współpracę, wychodziliśmy z propozycjami, ale jak się nie da, to spróbujemy sobie poradzić sami. Jeśli jednak dyrektor szpitala wyrazi chęć zawiązania konsorcjum, to będziemy rozmawiać o warunkach. To jest zbyt poważna sprawa, żeby kierować się uprzedzeniami i osobistymi niechęciami - odpowiedział G. Dzik.

- Ustawa o sieci szpitali wchodzi w życie 1 października br., pacjenci mają zaplanowane zabiegi i badania po 1 października. Co się z nimi stanie?

- Jeśli będziemy istnieć, to - jak zawsze - wszystkich terminów dotrzymamy - skomentował sytuację pacjentów ordynator Polsko-Amerykańskich Klinik Serca.

Kierownictwo Klinik w Starachowicach będzie teraz konsultować potrzebę dalszego funkcjonowania w naszym mieście z pacjentami. Pierwsze spotkanie już w czwartek, 27 kwietnia o godzinie 17.00 w budynku Starachowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zostali na nie zaproszeni także parlamentarzyści ziemi świętokrzyskiej, którzy żywo interesują się tym tematem. (mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ