Niemiecka bateria przy Nowowiejskiej

Z kart historii miasta (128)

W numerze

Niemiecka bateria przy Nowowiejskiej

Z kart historii miasta (128)

 

Na osiedlu "Górniki" jeszcze dziś można zobaczyć pozostałości po niemieckiej baterii artylerii przeciwlotniczej.

Są to pozostałości po baterii armat FLAK 97 (f) kalibru 75 mm z czasów II wojny światowej. Bateria miała stanowiska w rejonie dzisiejszych ulic Nowowiejskiej, Morenowej i Jesionowej. Świadek tamtych lat, nieżyjący już pan Zbigniew Szot z ulicy Nowowiejskiej, tak kilka lat temu opisał mi historię tego miejsca:

"Wiosną lub latem 1942 roku na naszym polu oraz polach kilku sąsiadów Niemcy rozpoczęli jakieś ziemne prace budowlane. Teren ten został otoczony płotem z drutu kolczastego o wysokości około 2 metrów. Podchodzenie do ogrodzenia było zabronione. W obrębie tego obszaru zbudowano kilka drewnianych baraków mieszkalnych i gospodarczych. Zaraz za bramą wjazdową znajdował się barak kuchenny i łaźnia. Kucharzami byli Niemcy, ale zatrudnili do obierania ziemniaków dwie kobiety z okolicy. To co zostało z obiadu, Niemcy sporadycznie dawali stojącym pod bramą wjazdową małym dzieciom. Wewnątrz ogrodzonego obszaru wybudowano sześć stanowisk artylerii przeciwlotniczej. Do dziś pozostały po nich trzy betonowe podstawy pod armaty. Cokół podstawy, mniej więcej półmetrowej wysokości, osadzony jest na fundamencie 3x3 metry. Wokół cokołów usypany był wał ziemny z gliny przywiezionej z pobliskiego lasu. Wał miał wysokość około 1,7 metra i szerokość około 1,5 metra. Zimą, było to chyba po klęsce stalingradzkiej, Niemcy wyjechali, ale wstęp na teren baterii nadal był zabroniony.

Wydaje mi się, że pan Zbigniew pomylił się w datowaniu powstania baterii. Skłaniałbym się ku wiośnie 1941 r., kiedy to Niemcy rozpoczęli przygotowania do ataku na Związek Sowiecki. Obawiając się odwetowego uderzenia silnego lotnictwa bombowego Sowietów, zorganizowali obronę przeciwlotniczą obiektów strategicznych. Zakłady Starachowickie były potentatem w produkcji zbrojeniowej, a więc jednym z potencjalnych celów. Już po ataku okazało się, że obawy były płonne. Armia Czerwona została szybko zmuszona do tak głębokiego odwrotu, że wkrótce tereny centralnej Polski "wyszły" z zasięgu lotnictwa sowieckiego. Okoliczni mieszkańcy mówili, że przed jej likwidacją bateria nigdy nie strzelała do samolotów alianckich. Nie odegrała więc żadnej roli w działaniach zbrojnych, a wysiłek, jaki włożyli okupanci w jej wybudowanie, poszedł na szczęście na marne. Już do końca wojny teren baterii nie był wykorzystany wojskowo.

Do dziś pozostało w terenie sporo śladów po baterii, a przede wszystkim trzy cokoły podstaw pod armaty przeciwlotnicze. Jeden z nich zachował się w świetnym stanie. Widoczny jest nawet zarys otaczającego armatę wału ziemnego. Trzy cokoły, które znajdowały się na posesjach przy dzisiejszej ulicy Jesiennej i Morenowej, zostały zniszczone przez właścicieli działek w związku z budową nowych budynków mieszkalnych. Zachował się zaś betonowy fundament od ceglanej budki wartowniczej.

Adam Brzeziński

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ