reklama
Mieszkania

Mieszkaniec oburzony, dyrektor uspokaja

W MOPS-ie badają petentów alkomatem

Na okładce

Mieszkaniec oburzony, dyrektor uspokaja

W MOPS-ie badają petentów alkomatem

 

- Na jakiej podstawie pracownicy MOPS wyciągają z kolejki petentów i badają ich trzeźwość alkomatem? - pyta zirytowany podopieczny placówki w Starachowicach.

Mieszkaniec Starachowic, który zgłosił się do naszej redakcji, poczuł się dotknięty praktykami stosowanymi w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Chodzi konkretnie o „wyciąganie” z kolejki osób i badanie ich alkomatem. Czytelnik GAZETY jest tym faktem oburzony, ale dyrektor jednostki Krzysztof Dróżdż zapewnia, że takie działania są zgodne z prawem i mają na celu tylko i wyłącznie poprawę bezpieczeństwa.

- Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, klient czyli osoba korzystająca z pomocy społecznej, ma obowiązek współpracy z pracownikiem socjalnym, a pracownik z klientem. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie i wypracowywane są porozumienia. Jeśli ktoś dla przykładu ma problemy z alkoholem i zobowiązuje się do tego, że nie będzie go spożywał, to pracownik ma prawo to sprawdzić - mówi dyrektor Krzysztof Dróżdż.

Zdaniem dyrektora MOPS w praktyce nie do końca wygląda to w ten sposób, jak przedstawił to mieszkaniec Starachowic. Jak przyznaje K. Dróżdż, badania alkomatem są przeprowadzane dobrowolnie, a nie na siłę.

- Jeśli pracownik ma podejrzenie, że dana osoba jest pod wpływem alkoholu,

to jest ona proszona do przejścia do pokoju, kolejka jest zajmowana dla tej osoby, a na osobności pracownik informuje, że ma podejrzenie, iż jest pod wpływem alkoholu i czy zgadza się na badanie. Jeśli nie, to wzywana jest policja i świadczenia nie są wypłacane, bo przyjęliśmy taką zasadę, iż osobom pod wpływem alkoholu pieniędzy wypłacać nie będziemy. Chcieliśmy w ten sposób skończyć z różnymi rodzajami patologicznymi, jak praktykami lichwiarskimi, handlem alkoholem czy prostytucją, jakie miały miejsce w dniu wypłat świadczeń z MOPS - mówi GAZECIE dyrektor starachowickiego ośrodka.

Okazuje się, że jeśli taka osoba rzeczywiście jest pod wpływem alkoholu, a zobowiązała się, że nie będzie go już spożywać, to pomoc społeczna w jego przypadku zostaje ograniczona do minimum. Nie dość, że danego dnia nie otrzyma wypłaty świadczeń finansowych, to w kolejnych miesiącach gotówkowe wypłaty są zamieniane na rzeczowe, czyli zapewnienie posiłku, odzieży i schronienia. Zdaniem dyrektora MOPS właśnie te zasady najbardziej bulwersują korzystających z pomocy ośrodka.

- W takim przypadku odmawiamy pomocy finansowej z uwagi na jej marnotrawienie. Nasze działania mają temu właśnie zapobiec, ale także mają poprawić bezpieczeństwo zakłócone przez pijanych petentów. Wypadki powodowane przez nietrzeźwych petentów ośrodków pomocy społecznej odnotowywane były już wielokrotnie w całym kraju - dodaje dyrektor Krzysztof Dróżdż. (mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ