reklama
Mieszkania

Wojna

W numerze

Wojna

Ubiegły tydzień przyniósł nam dramatyczne wydarzenia. Najpierw wybuch bomby w metrze w Petersburgu, kilkanaście ofiar i dziesiątki rannych. Zaledwie kilka dni później jedno z syryjskich miast zostało zaatakowane bronią chemiczną. Zginęło ok. 90 cywilów w tym 30 dzieci.

Reakcja militarna na syryjskie wydarzenia była szybka i zdecydowana. Z czwartku na piątek wojska Stanów Zjednoczonych dokonały jednostkowego ataku na bazę lotniskową wojsk rządowych, które podejrzewa się o użycie broni chemicznej. Amerykański ostrzał odbił się głośną reakcją na arenie międzynarodowej. Szczególnie ostrą opinię wydała strona rosyjska. Tym samym konflikt w Syrii nie tylko nie przycichnie, ale może również nabrać nowego wymiaru.

Trudno wskazać okres, choćby z ostatnich 50 lat, który byłby wolny od wojen w jakimkolwiek zakątku świata. Wydawało się, że po zakończeniu "zimnej wojny" czekają nas już tylko czasy pokoju i ładu międzynarodowego. Tymczasem chwilę potem przez Bałkany przetoczył się kilkuletni konflikt wojskowy z tysiącami ofiar. Mieliśmy nadzieję, że w XXI wieku Europie będzie zagrażał już tylko terroryzm. Jednak zagrożenie znalazło się bardzo blisko Polski. Od trzech lat we wschodniej części Ukrainy z większym lub mniejszym nasileniem dochodzi do krwawych walk.

Cóż, można się dziwić sytuacji na świecie, jeżeli dochodzi również do masowych radykalizacji społecznych poglądów. Kryzys migracyjny związany z uchodźcami z Syrii, jak również przybyszami z innych krajów w powiązaniu z zamachami terrorystycznymi, do których często przyznają się skrajne organizacje islamskie, powoduje, że w Europie popularność zyskują poglądy nacjonalistyczne, a nawet ksenofobiczne. To nasze słowa, powtarzane hasła i postawy coraz częściej zyskują wymiar wojenny. Możemy mieć własne poglądy, ale sposób ich wyrażania, dobierana retoryka są szczególnie ważne dla zachowania i nieprzekraczania przyjętych granic. Jeśli chcemy pokoju na świecie, to powinniśmy się przyczyniać do rozwiązywania, a nie zaogniania różnych konfliktów i spiętrzania dotychczasowych przeszkód.

Tymczasem "duch" konfliktu używany jest coraz powszechniej. Ostatnio jedno z czasopism do skomentowania napiętej sytuacji między stowarzyszeniami gmin, powiatów i województw a rządem użyło tytułu: "Samorządy szykują się na wojnę". Można rozumieć rozbieżność opinii i interesów naszej władzy centralnej i samorządów, ale wojna skutkuje zwykle tym, że nawet strona wygrana ponosi straty i jest w jakimś stopniu przegrana. Czy nie lepiej zatem, żeby podążać nie w kierunku wojny, lecz np. takim: "Samorządy chcą dialogu z rządem"?

Wielkanoc to efekt wojny dobra ze złem. Życzę Wszystkim, żeby w naszych konfliktach jak najczęściej wygrywało dobro.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ