reklama
Mieszkania

Jak to było z umowami z Almaxem

Na wokandzie

W numerze

Jak to było z umowami z Almaxem

Na wokandzie

 

Przed starachowickim sądem odbyła się druga rozprawa w sprawie umów na wywóz odpadów komunalnych z terenu gminy Starachowice.

Oskarżeni w tej sprawie: byli prezydenci miasta i urzędnicy magistratu, usłyszeli zarzuty w związku z podpisaniem aneksów do umów na wywóz śmieci. Prokuratura zarzuca im, że wzrost cen był bezpodstawny i takim postępowaniem działali na niekorzyść gminy. Łączna wartość strat wyliczona przez prokuraturę sięga kilku milionów złotych.

Na drugiej rozprawie, 5 kwietnia br. zeznawali kolejni świadkowie, w tym inspektor Regionalnej Izby Obrachunkowej w Kielcach, bo to właśnie jej wnioski pokontrolne spowodowały zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zeznania pracownicy RIO nie do końca były spójne, bowiem na początku potwierdziła swoje słowa z przesłuchania na policji, gdzie mówiła, że opłata marszałkowska wzrosła tylko na jeden rodzaj śmieci, a po chwili przyznała, że być może podwyżka dotyczyła zarówno śmieci segregowanych jak i niesegregowanych. Zareagowali na to oskarżeni, bowiem ich zdaniem na tym właśnie oparto akt oskarżenia, a świadek zmienia zdanie w przedmiotowej kwestii. Inspektor RIO mówiła także, że wzywała prezydenta i urzędników do przedłożenia dokumentów w tej sprawie, ale otrzymywała tylko zdawkowe odpowiedzi. Na pytanie sędzi, dlaczego postawiła ostatecznie takie a nie inne wnioski nie mając pełnej wiedzy nie potrafiła jednoznacznie odpowiedzieć.

Oskarżeni dopytywali również ówczesną i obecną radną Rady Miejskiej, przytaczając zapis z protokołu sesji RM, w którym owa radna proponowała ustanowienie stawki opłaty śmieciowej z kwoty 6,30 zł (proponowanej pierwotnie) na 6,42 zł. Świadek zaprzeczyła temu, mimo że protokoły z sesji są oficjalnym dokumentem.

- Ta kwota pierwotnie musiała być wyższa niż 6,30. Ja na pewno nie wnioskowałam o podwyżkę - mówiła świadek.

Blisko 2 godziny trwało przesłuchanie byłej, obecnie emerytowanej pracownicy referatu gospodarki UM.

- Kiedy musiałam opisać fakturę za koleżankę, która była na urlopie, zajrzałam do umowy i zauważyłam, że błędnie jest przyjęta stawka za wywóz śmieci. Przyjęto, że rocznie wywożone było 13,200 ton śmieci, a z dokumentów wynikało, że tych śmieci było 560 ton - mówiła świadek.

O wątpliwościach poinformowała naczelnika, a ten odesłał ja do kierowniczki, która miała jej powiedzieć, aby przestała się tym interesować. Świadek mówiła, że relacje między nią a kierowniczką nie były najlepsze.

Lista świadków jest jeszcze długa, wszystkich nie udało się przesłuchać i rozprawa wznowiona zostanie 10 maja br.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ