Na innych łamach

"Gość Niedzielny" nr 11

O szkolnej apokalipsie mówi Piotrowi Legutce, w rozmowie " Reforma jak dzieło otwarte", prof. Andrzej Waśko, doradca prezydenta ds. wdrażania reformy oświaty. Nie uważa, by były w kraju poważniejsze ogniska konfliktu dotyczące wprowadzenia ustawy.

Dotarł do niego tylko jeden list od nauczycielki, obawiającej się utraty pracy. Trudno zatem wierzyć ZNP, nagłaśniającemu ogólnopolską falę leku. "Jeśli przeanalizuje się badania CBOS głębiej, okazuje się, że za reformą są raczej osoby religijne, słabiej zarabiające, o niższym poziomie wykształcenia. Jej przeciwnicy zaś to środowiska wielkomiejskie, ludzie o wyższych dochodach. Reforma jest traktowana jako pole sporu politycznego. Warto zauważyć, że 51 proc. badanych uważa, iż reforma idzie w dobrym kierunku, podobnie wysoki jest odsetek pozytywnych odpowiedzi na pytanie jeszcze bardziej szczegółowe: "Czy jesteś za wygaszeniem gimnazjów?" I to po roku kampanii wieszczącej apokalipsę." Na dodatek reforma jest dziełem otwartym. Będzie realizowana przez wiele lat. Czy się uda, zależy od tego, jak będą realizowane kolejne jej etapy. Jak dotąd, wszystkie robocze dokumenty są przez resort upubliczniane. Każdy może nad nimi dyskutować. "Nigdy nie było tak szerokiego otwarcia na opinię publiczną /.../. Tworząc fikcyjną atmosferę, że coś grozi naszym dzieciom, gra się na najczulszej strunie współczesnego Polaka, mającego często obojętny stosunek do polityki, ale bardzo gorąco przeżywającego własne rodzicielstwo." Nie mówi się, że gimnazja, które miały wyrównywać szanse edukacyjne, doprowadziły do rozwarstwienia społecznego. Bo pojawiały się gimnazja elitarne. Teraz trzeba z tą szkolną segregacją skończyć.

"Przegląd" nr 10

"Dlaczego PiS ma tak wysokie poparcie?" – powiedzieli Michałowi Sobczykowi w "Pytaniu Tygodnia"

Dr hab. Mirosława Grabowska, dyrektor CBOS -"PiS cieszy się poparciem przede wszystkim ludzi gorzej wykształconych, mieszkających w mniejszych ośrodkach, mniej zarabiających itd. Popierają oni politykę społeczną tej partii: Program 500+, obniżenie wieku emerytalnego, bezpłatne leki dla seniorów itp. /.../ Drugim powodem wysokich notowań partii rządzącej jest, moim zdaniem, słabość programowa opozycji. /.../ Na przykład Nowoczesna jest antypisowska, ale nie wiadomo, co by robiła, gdyby była u władzy"; dr hab. Jarosław Flis, socjolog, UW – "Kluczowe znaczenie ma tutaj rozbicie opozycji (dyskusyjny jest np. sens podziału na PO i Nowoczesną) oraz to, że PiS jako jedno z pierwszych ugrupowań na świecie zauważyło, że liberalne elity odrywają się od rzeczywistości. Ludziom z problemami mają do powiedzenia tylko tyle, że to oni sami są problemem"; dr hab. Mikołaj Cześnik, dyrektor Instytutu Nauk Społecznych, Uniwersytet SWPS – " Poparcie zapewnia partii rządzącej bardzo trafna diagnoza potrzeb socjalnych i ekonomicznych części społeczeństwa. Wyraźnie widać, że jej zwolennikami są głównie beneficjenci programów społecznych, hojnych jak na polskie warunki. Nawet osoby, które mają dylemat, czy niektóre działania rządu nie są nieodpowiednie albo wręcz szkodliwe, często widzą głównie 500+. Nie powinno to dziwić, bo jeśli ktoś ma do wydania 1 tys. zł miesięcznie, dodatkowa pięćsetka naprawdę ma znaczenie"; Joanna Grzymała – Moszczyńska, partia Razem – " Duża część społeczeństwa żyje w stanie permanentnej niepewności, a przez ostatnich 26 lat wmawiano jej, że trudności, z jakimi się boryka, są jej winą. /.../ Dlatego trudno się dziwić, że gdy do władzy dochodzi partia, która wprowadza pierwszy na tę skalę projekt redystrybucji, diametralnie zmieniający sytuację życiową wielu Polaków i Polek, spotyka się z szerokim poparciem. Do tego niestety bardzo sprawnie dokłada komponent nacjonalistyczny i ksenofobiczny. Z jednej strony, pozwala on jej elektoratowi odzyskać złudne poczucie kontroli nad otoczeniem, a z drugiej – zapewnia ogromnie ważne psychologicznie uznanie i dowartościowanie własnej grupy. To potwornie niebezpieczna mieszanka, a parlamentarna opozycja zdaje się wciąż nie rozumieć źródeł sukcesu PiS i powtarza te same błędy."

"Newsweek" nr 13

Skąd posłowie PiS wiedzą, co mówić w mediach – zdradza Paweł Reszka w "Świecie według instrukcji". Z tzw. "briefów", rozsyłanych pocztą elektroniczną przez biuro prasowe klubu parlamentarnego. Dzięki temu medialny przekaz jest jednolity.

O tym, co jest w instrukcjach i kto je dostaje, decyduje rzeczniczka klubu PiS, Beata Mazurek. "Briefy tworzą wizje tego, co według PiS dzieje się w Polsce. Można się z nich dowiedzieć, że w naszym kraju "demokracja i prawa obywatelskie mają się świetnie". Natomiast "Schetyna, Petru, Kijowski i Rzepliński to koalicja strachu przed dobrą zmianą". /.../ Wobec przeciwników używa się ostrych sformułowań. Jeśli mówi się opozycja, to powinno się dodawać przymiotnik "totalna". Również "histeryczna", że przejawia się w języku, całkowicie odklejonym od rzeczywistości. Opozycji jest przeciwstawiany rząd, konsekwentnie naprawiający Polskę. Słychać wciąż, że w jeden rok zrobił więcej niż poprzedni PO – PSL przez 8 lat. Do briefów trafiają niepodpisane cytaty z wypowiedzi ważnych polityków PiS. "W instrukcji z 4-5 marca napisano: "Szczyt G20 to wielki sukces naszego rządu. To jest przebicie się do grupy, w której Polska powinna być, a w której przez naszych poprzedników nie jest". To akurat słowa Jarosława Kaczyńskiego. Złe informacje dla PiS się minimalizuje. Bagatelizuje np. sprawę ambasadora w Berlinie ze względu na jego żonę – szefową Trybunału Konstytucyjnego. "Autorzy instrukcji wiedzą, skąd się wzięły podejrzenia wobec dyplomaty: "komuś się nie podoba jego zdecydowana postawa obrony polskich interesów w Berlinie, stąd taki atak". Lex Szyszko z kolei tłumaczono pożytkami ustawy o wycince drzew, zgodnymi z oczekiwaniami wyborców. A jej nowelizacja jest odpowiedzią... na protesty osób z kręgów zbliżonych do ekologicznych, z uzasadnieniem, że "sztuką jest wyciągać wnioski z błędów". Instrukcje są wysyłane zazwyczaj dwa razy dziennie. A jeśli wymaga tego sytuacja, częściej. "Briefy dostarczyły posłom PiS amunicji w medialnych dyskusjach dotyczących byłego premiera. Poseł PiS Karol Karski w programie TVN "Fakty po Faktach" pytał 4 marca posłankę Różę Thun: "I co pani na to, że Donald Tusk poparł horrendalne, ogromne kary za nieprzyjmowanie imigrantów? 250 tysięcy euro dla Polski kary." To wykuty na blachę cytat z instrukcji". Briefy zawierają także inne konkretne pytania, jakie należy zadawać konkurentom. Wielu posłów PiS zamieszcza fragmenty otrzymywanych instrukcji na Facebooku. Dodają jeszcze zdjęcia.

"Polityka" nr 12

Czy obecna władza cofnie nas do cywilizacji powszechnego niechlujstwa? - zastanawia się Ewa Wilk w "Bylejakości". Wyniki kontroli NIK są bowiem zatrważające.

Ponad połowa polskich przejazdów kolejowych nie jest utrzymana we właściwym stanie technicznym. Ponad 70 proc. nie ma właściwego oznakowania. Średnio biorąc tyle samo kładek dla pieszych i przejść podziemnych jest nieoznakowana. Przybywa dzikich przejść przez tory. W szkołach nie stworzono uczniom optymalnych warunków technicznych do nauki. Waga tornistrów uczniów przekracza zalecany ciężar, czyli 10 proc. masy ciała. W 70 proc. zawsze coś zagraża bezpieczeństwu uczniów: jak nie nieizolowane przewody elektryczne, to niestabilne bramki na boiskach. W 10 uzdrowiskach są przekroczone normy hałasu. Nie bada się w nich należycie czystości powietrza. Polska wciąż jest przesycona tymczasowością, partaniną i bylejakością. Idąc dalej, w ponad 60 proc. gmin istnieją dzikie wysypiska. Ich liczba zamiast spadać, rośnie. W lasach państwowych co roku zbiera się ponad 120 tys. m sześc. śmieci. "Nawet w prestiżowych wielkomiejskich dzielnicach niektórzy wolą zwalić nocą porwane wory z wyciętymi we własnym ogrodzie chaszczami na lokalny skwerek, niż zadzwonić po interwencyjną wywózkę, choć mają to zagwarantowane w swoich umowach. Dla takich zachowań nie ma chyba innego wytłumaczenia jak tylko mentalne: to musi wynikać z całokształtu postaw, przekonań, sposobu myślenia człowieka. Być może za dnia ukrywanego pod pozorami ucywilizowania." Komentatorzy życia politycznego przestrzegają, że Polska odwraca się dziś ku Wschodowi. Równie groźny jednak byłby odwrót mentalny. "Burzeniu instytucji demokratycznych, chaotycznym zmianom prawa, czystkom personalnym w organach i firmach państwowych towarzyszy atak na aktywność obywatelską, która budzi podejrzenia, że jest "niepolska", na "samowolne samorządy, które powinny być wykonawcą poleceń partii i rządu." Przykłady kontroli NIK dowodzą, że bałagan i niekonsekwencja cały czas przenikają wiele sfer życia i to nawet bez specjalnego udziału obecnie rządzących. Dlatego ze wszech miar trzeba przeciwstawiać się wschodniemu kursowi, raczej zapatrzeć się na niemieckie społeczeństwo z jego fanatycznym umiłowaniem porządku. Warto działać we wszelakich wspólnotach, stowarzyszeniach społecznych. "Tzw. porządkom władzy można przeciwstawić się całkiem trywialnie i nieryzykowanie "porządkiem wokół siebie" – zachęca autorka.

"Duży Format" nr 10

"Zakonnice muszą więcej" – przekonuje Katarzynę Włodkowską matka Jolanta Olech, urszulanka szara, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych.

Przeciążenie pracą w zakonie zdarza się często. Spowodowane jest ogromem wykonywanych przez zakonnice zadań. "Siostry prowadzą około 500 przedszkoli, szkół podstawowych, średnich i wyższych, 60 burs, internatów i domów dla studentek, 122 domy dziecka i 90 świetlic. Do tego dochodzą domy życia, 210 domów opieki, noclegownie i ponad sto stołówek. Blisko setka sióstr jest zaangażowanych w duszpasterstwo więźniów. Prowadzą niemal 500 portali internetowych i pracują w dziełach innych podmiotów: Caritasu, diecezji, parafii, instytucji kościelnych i ostatnio – w Centrum Migranta. A jest nas coraz mniej. Niektóre biorą więc na siebie więcej". Siostry nie otrzymują wynagrodzenia za pracę. Oddają je do wspólnej kasy, z której potem czerpią na utrzymanie, leczenie etc. Na misjach zakony pracują za darmo. Zakonnicy tak zaharowani nie są , ale relacje w Kościele stanowią odrębny temat. "Dzisiaj model zakonnicy coraz bardziej przypomina model "kobiety pracującej", która po powrocie z pracy ma dyżury we wspólnocie: sprząta, gotuje. Bo kto miałby to robić? Nie mamy służących. Tylko w największych wspólnotach zatrudnia się czasem osoby świeckie." Od kilkunastu lat rzeczywiście spada liczba powołań. Odejścia zatem stają się kanwą do dyskusji na forach zgromadzeń. "Zastanawiałyśmy się nad przyczynami, klimatem, w jakim powinny się odbywać, i udzielaną pomocą. Powstały punkty wsparcia i ośrodek kryzysowy, gdzie odchodzące siostry mogą znaleźć pomoc." Dziś do zakonu wstępują kobiety 23 – 35-letnie. Trudno domniemywać, że nie wiedzą, na co się decydują. Zresztą, gdyby warunki w zakonach były naprawdę dramatyczne, kto by się w nich ostał?! Na pewno nie ma kontroli korespondencji. Telefony komórkowe i poczta elektroniczna to właściwie norma. "W domu, w którym mieszkam, 85 procent sióstr – poza najstarszymi i niezdolnymi do ich używania – korzysta z telefonów komórkowych. Mają też – ze względu na pracę - własne komputery, a cała wspólnota komputery do użytku wspólnego. Wychodzimy z założenia, że zakazy prowadzą donikąd, kluczem jest odpowiedzialność za nasze kontakty. Nikt nie kontroluje spotkań z rodziną i ze znajomymi."

"Gazeta Wyborcza" nr 53

"Niebo albo piekło. Czyśćca w interesach nie ma." Albo się wygrywa, albo przegrywa – twierdzi rozmówca Leszka Kostrzewskiego i Piotra Mączyńskiego, biznesmen Krzysztof Pawiński.

Na pewno groźny dla przedsiębiorczości jest nacjonalizm. Z punktu widzenia biznesu spożywczego na przykład, Polska jest jednym z największych beneficjentów otwartego rynku. 80 proc. naszej żywności idzie do UE. Z tych 80 proc. aż 60 proc. trafia do Niemiec. "Nam nacjonalizm się zwyczajnie nie opłaci. Liczenie studzi emocje." Czym innym jest jednak upaństwowienie niektórych firm. Jeśli można coś kupić za godziwe pieniądze, dlaczego tego nie zrobić? Na dodatek, jeśli to dobry biznes, wszyscy mogą na tym zyskać. Tym bardziej że państwo kupując jakąś firmę, dokonuje przecież, podobnie jak prywatny przedsiębiorca, racjonalnej oceny, czy to się opłaca, czy nie. "Przeżywamy najlepsze 25 lat w ostatnich trzech stuleciach. Nasz rozwój napędzają prywatna własność oraz praca. /.../ Teraz jest elementem dominującym. Tyle że w przyszłości będziemy wytwarzać więcej niż do tej pory, ale z mniejszym udziałem pracy. A praca, zakładając postęp techniki, stanie się przywilejem. I trzeba będzie znaleźć nowe formy podziału dobrobytu /.../. To zdumiewające, ale w Polsce coś ciekawego w tym kierunku się dzieje. Mamy 500+, który jest pierwszym programem redystrybucji dobrobytu według kryteriów zupełnie innych niż praca czy własność! /.../ Z tego punktu widzenia ciekawym projektem są też kanadyjskie emerytury obywatelskie czy fiński eksperyment z dochodem gwarantowanym." Granice wieku emerytalnego także nie wydają się potrzebne. Jeśli komuś wystarczy niższe świadczenie, niech nie pracuje dłużej. Na pewno tych, którzy zechcą pozostać w pracy będzie więcej. "Marzę o państwie pomocnym, poszerzającym obszar wolności, a nie swobód, o państwie stojącym za obywatelem, państwie zdolnym do refleksji. Państwie bez ADHD w zmianach instytucjonalnych i bez ciągłych reorganizacji u podstaw." Rewolucje nie są potrzebne w żadnej dziedzinie. A tak się w Polsce dzieje. "Musimy albo zakazać handlu we wszystkie niedziele, albo pozwolić handlować we wszystkie. A przecież można wprowadzić ograniczenie handlu w jedną niedziele w miesiącu. Zbadajmy, jak to będzie funkcjonować przez trzy lata, i wtedy podejmiemy dalsze decyzje. Zamiast zmieniać programy gimnazjów i je ulepszać, od razu je kasujemy. /.../ Były "orliki"? Nie będzie finansowania, bo źle się kojarzą. To nazwijmy je inaczej, ale zostawmy w spokoju, bo to aktywność fizyczna, niezależnie od patrona, jest dobra. /.../ Aż się narzuca parafraza clintonowskiego hasła "Ewolucja, głupcze".

wybrała /ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ