reklama

Deficyt powiatowej oświaty

W numerze

Deficyt powiatowej oświaty

Z finansowaniem oświaty dobrze nie jest. Za mało jest subwencji rządowej, za dużo dokładają do niej samorządy...

Resort edukacji twierdzi, że samorządy mają złą filozofię podejścia do rozwoju oświaty na szczeblu lokalnym, nie uwzględniając demografii w korelacji z etatami nauczycielskimi oraz obsługą. Samorządy zaś lamentują, że subwencja oświatowa to część kosztów na jednego ucznia, do którego sukcesywnie się dokłada ze środków własnych gmin i powiatów, z coraz to nowym bagażem zadań nakładanych na nie przez MEN.

Na październikowej sesji Rady Powiatu przedstawiono informację o stanie realizacji zadań oświaty za rok szkolny 2015/16. Przyjęto też bardzo ważny dokument: Strategię Rozwoju Oświaty Powiatu Starachowickiego na lata 2016-2022. Siłami koalicji rządzącej. Z pewnością za pozytyw strategii przyjąć należy trafną diagnozę, prognozę demograficzną uczniów, analizę lokalnego rynku pracy i opis pewnych zadań do realizacji. Gdy jednak spojrzy się na strategię głębiej, wówczas ujawnia się jej powierzchowność i ogólnikowość, bez wizji i konkretnych efektów. Radni opozycji mieli więc obawy w jej przyjęciu bez uwzględnienia reformy oświaty, wnioskując o przesunięcie debaty, doprecyzowanie i uzupełnienie dokumentu o strukturę organizacyjną, infrastrukturę oświatową, zarzucając brak mierzalności strategii, źródeł finansowania itp. Oczywiście wniosek opozycji (autor radny Jan Wzorek) przepadł i rządząca większość strategię uchwaliła. Bez wizji i konkretnych celów. Czym to może grozić? Ano fermentem rozwoju szkolnictwa szczebla powiatowego i uzależnieniem finansowania oświaty od subwencji.

W strategii jest specyficzna prognoza w stosunku do uczniów 6 placówek oświatowych; I LO, II LO, III LO, ZSZ nr 1 (Technikum), ZSZ nr 2 (Technikum) oraz ZSZ nr 3 (zawodówka plus w perspektywie sportowe liceum). Z prognozy wynika, że o ile w roku bazowym (2015/16) jest 2695 uczniów, w obecnym roku szkolnym - 2630, o tyle w kolejnych latach prognozuje się spadek: 2018/19 – odpowiednio 2626 uczniów, po czym w ostatnim prognozowanym roku szkolnym (2019/20) zakłada się już wzrost do 3429 uczniów (wraz z liceum sportowym w ZSZ nr 3). Dziwne to – w powiatowej strategii zakłada się progresję uczniów, zaś diagnoza stanu obecnego wskazuje odwrotnie. Otóż od 2009 r. liczba uczniów zmniejszyła się o ponad tysiąc uczniów. I nawet promocja bocianów i nie wiadomo jakie rządowe „new 500” – raczej nie zwiększą populacji uczniów. Temat demografii jest więc kluczowy dla strategicznego podejście do rozwoju oświaty.

Trudno o poprawne podążanie do głównego celu powiatowej oświaty: podniesienia jakości i efektów kształcenia w jednostkach oświatowych – bez stabilnego zabezpieczenia finansowania tego obszaru, który - nomen omen - pochłania ok. 40% budżetu powiatu po stronie wydatkowej. Z materiałów na marcową sesję Rady Powiatu wynika, że na dzień 31.12.2016 r. różnica między kwotą subwencji oświatowej bez dochodów i dotacji wynosi - bagatela - minus 3 947 651 zł. Pani skarbnik Powiatu poinformowała radnych, że wg obecnych wyliczeń do oświaty należy dołożyć z własnych środków 1,7 mln zł , co jest porównywalną kwotą z ubiegłorocznym zasileniem oświaty (w 2015 r. było to zdecydowanie mniej- ok. 800 tys. zł). Szefowa powiatowego skarbca dodała, że od tej chwili jakakolwiek inwestycja samorządu w powiatową infrastrukturę techniczną będzie finansowana z kredytu, bowiem środki z wydatków bieżących w pierwszej kolejności asygnowane były i są permanentnie na pokrycie „oświatowej dziury”. Nie kryłem wątpliwości, wnioskując przy debacie o strategii oświaty o podjęcie działań. Bo spada liczba uczniów na 1 nauczycielski etat (im niższa liczba uczniów na etat, tym organizacja oświaty droższa). Pytałem, jak przeciwdziała się dużemu udziałowi w wydatkach osobowych i obsłudze w stosunku do bieżących wydatków oświatowych oraz dlaczego nie zapoczątkowano reorganizacji sieci szkół powiatowych. Wszak szkoły, których organem założycielskim jest Powiat Starachowicki są powierzchniowymi kolosami, są większe niż w 90% innych szkół w powiatach ziemskich. I na nic się zdała analiza organizacyjna i finansowa placówek oświatowych opracowania za 13 tys. zł przez firmę Vulcan, skoro mało w niej działań, poza etapową redukcją etatów pracowników administracji i obsługi oraz jednolitą standaryzacją dla wszystkich szkół i placówek powiatowych.

Największym finansowym mankamentem w rozwoju powiatowej oświaty jest owo tkwienie w błędzie, kiedy nic praktyczne nie można powiedzieć, poza ich jedyną „świętą racją”. Niechby sięgnęli chociażby do Aleksandra Fredry, który już dawno stwierdził: „kto zbłądziwszy, swój błąd broni, powiększa swoją winę”.

Paweł Lewkowicz

Radny Rady Powiatu

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ