Nowa prezes zrezygnowała zanim zaczęła pracę

MZK

Na okładce

Nowa prezes zrezygnowała zanim zaczęła pracę

MZK

 

Miejski Zakład Komunikacyjny w Starachowicach wyniki finansowe ma coraz lepsze, choć zadłużenie jest nadal. Kontynuacja tej dobrej passy wymaga jednak sprawnego menadżera na dyrektorskim etacie, a z tym ostatnio problem. W ubiegłym tygodniu rozstrzygnięto konkurs, wybrano nową panią prezes, a ona... zrezygnowała z tej oferty.

Procedura wyboru nowego prezesa trwała dość długo. Kiedy przed tygodniem informowaliśmy, że w końcu udało się wyłonić zwycięzcę, pisaliśmy także, że żaden z kandydatów nie zyskał jednomyślnej przychylności komisji. Wybrano kandydaturę Beaty Pawłowskiej, ale zdecydowano się podpisać z nią umowę tylko do końca tego roku. Tu jednak pojawiły się kolejne problemy, bo Pawłowska zanim jeszcze została prezesem , z tej funkcji zrezygnowała.

- Z ostatnim dniem marca br. zamknęliśmy konkurs oficjalnie. Wygrała go pani Pawłowska, która zadeklarowała przyjęcie tej nominacji. Trudno mi odnieść się do przyczyn jej rezygnacji, albowiem ich nie znam, wiem, że rozmawiała z prezydentem - mówi GAZECIE Elżbieta Śreniawska, przewodnicząca Rady Nadzorczej MZK Starachowice.

Nieoficjalnie mówi się, że Beata Pawłowska w tym samym czasie ubiegała się o pracę w jednej z większych firm na terenie województwa świętokrzyskiego i właśnie tamto stanowisko zdecydowała się przyjąć. Tymczasem MZK Starachowice nadal jest bez prezesa, a pełnienie obowiązków szefa spółki do czasu rozstrzygnięcia kolejnego konkursu prezydent Marek Materek ponownie powierzył Władysławowi Gościńskiemu.

- Obecna sytuacja związana z wyborem nowego prezesa nie wpływa pozytywnie na rozwój spółki, jak również jej postrzeganie chociażby przez bank. Zatem istnieje pilna potrzeba rozpisania nowego konkursu i wyłonienia prezesa, który podejmie się tych działań, ale również otrzyma pełne wsparcie od załogi. Bez tego żaden proces restrukturyzacji, nie ma szans powodzenia - dodaje E. Śreniawska.

Przewodnicząca Rady Nadzorczej MZK mówi, że restrukturyzacja spółki jest konieczna, mimo że wyniki finansowe w ostatnich kilku miesiącach się poprawiły. Jak przyznaje, to zasługa działań podjętych przez Ryszarda Staszowskiego, któremu umowa skończyła się wraz z końcem 2016 roku. a który nie uczestniczył w ostatnim konkursie ogłoszonym przez Radę Nadzorczą.

Jego okres pracy Rada oceniła w sposób zadowalający, ujemny wynik finansowy za rok 2015 wynosił minus 1 milion 700 tys. zł, przy wyniku za rok 2016, który wyniósł już tylko minus 8 tys. złotych - ocenia przewodnicząca Rady Nadzorczej MZK.

Czy restrukturyzacja oznacza redukcję załogi?

- Faktem jest konieczność dalszych działań restrukturyzacyjnych w spółce, albowiem zadłużenie samo nie zniknie i trzeba je sukcesywnie spłacać. Przy rozpoczętych działaniach ratujących spółkę, niezbędna jest również pomoc i determinacja pracowników. Tymczasem załoga jest obecnie podzielona między sobą, co jest nawet widoczne dla każdego, który patrzy z zewnątrz - mówi Elżbieta Śreniawska.

Jedno jest pewne. W starachowickim MZK sytuacja od dawna jest napięta, a zapowiedzi kolejnych działań restrukturyzacyjnych na pewno jej nie uspokoją.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ