reklama
Mieszkania

Nasz telefon

Jest inaczej niż się zdaje

- Wraz z wiosną wznowiłem działalność w mojej firmie, z założenia sezonowej. Odezwałem się do dotychczasowych pracowników, chcąc ich znowu zatrudnić. I mocno się zdziwiłem. Jeden z nich powiedział mi wprost, że nie jest zainteresowany pracą. Bo... w jego przypadku sprawdził się program 500+. Otrzymując pieniądze na wszystkie dzieci nie musi już szukać roboty. Nie mogąc sobie poradzić ze skompletowaniem obsady, uciekłem się do ofert dla cudzoziemców. I co? Pracownik z Ukrainy spełnił moje oczekiwania. Nie dość że solidnie wykonuje powierzane obowiązki, to jeszcze sam szuka sobie zajęcia. Widząc np. stojące brudne urządzenie, chwilowo niepotrzebne, pozostawione przez polskich kolegów, nieproszony wytarł je, a następnie schował do szafki. Dlatego nie rozumiem protestujących na rynku starachowiczan z ONR-u, którzy są tak niechętni pracownikom ze Wschodu. Może powinni założyć własną firmę, żeby się przekonać, jak to rzeczywiście jest ze starachowickim rynkiem pracy w niektórych zawodach – sugeruje czytelnik.

Początek nowego sezonu

- Jeszcze nie zniknęły ślady po poprzednim sezonie, a już bary pod chmurką dostarczają środowisku naturalnemu nowych dowodów na biesiadowanie tamże. Pełno zwłaszcza butelek po napojach wyskokowych. W tych samych miejscach. Za kioskami, na dawnym stadioniku obok ZDZ, w przejściach między blokami. Zresztą są one pewnie dobrze znane lokalnym stróżom prawa. A jakby tak odwiedzali je znienacka? Może złapanym na gorącym uczynku biesiadnikom odechciałoby się śmiecić? Szkoda też, że nie sprząta się po zimie przyległego do tamtejszego budynku terenu. Nie słyszałoby się od przechodzących tamtędy, że to taki paskudny, zapomniany przez wszystkich, poza bywalcami barów pod chmurką, plac... - telefonuje starachowiczanin.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ