reklama

Czekając na dobrą zmianę

Mimochodem

 

Łagodna i tym razem zima, ze śladową ilością śniegu, oszczędziła wczesnowiosennym kwiatkom wyrastania w mocno zanieczyszczonym środowisku. Przykrywający wszystko biały puch bowiem rozzuchwala ludzi. Giną w nim papierki z cukierków choinkowych, ale przede wszystkim pety, beztrosko wyrzucane przez okna w blokach.

Niektórzy palacze, oszczędzając wnętrza własnych mieszkań, albo wychodzą palić papierosy na klatkę schodową, albo przed owe klatki, jeśli jest w miarę ciepło, lecz bez popielniczek przecież. Końcówki skrętów rzucają po prostu przed siebie. Czyli gdzie popadnie. To oznacza, że na trawnik i chodniki. Bo zginą w śniegu.

Po tej zimie więc, bezśnieżnej prawie, niedopałków chyba mniej, podobnie jak psich odchodów. Nie znaczy to jednak, że starachowiczanie nagle sporządnieli. Są jedynie bardziej sprytni w zaśmiecaniu przestrzeni publicznej. Niedopałki w najlepszym razie wdeptują w ziemię, a psy prowadzą trochę dalej od chodnika. Jednocześnie te same osoby narzekają na miejskich włodarzy, że ci nie dbają o czystość i ład w mieście. Tylko że jakby tak prześledzić zachowanie hipotetycznego starachowiczanina, to jemu właśnie wytknąć by można mnóstwo grzechów. Nawet kilka firm porządkowych, które w br. zatrudniono do sprzątania po mieszkańcach, nie da rady bałaganiarzom.

Skąd pod oknami blokowiskowych mieszkań resztki dań obiadowych i chleba? Rzekomo w trosce o ptaki i zwierzęta, z którymi trzeba się dzielić jedzeniem. Ale, na litość, akurat nie z talerza! Tyle że taki gest nie kosztuje. Za ziarno trzeba by zapłacić, lecz przecież wyłącznie zimą, gdyż w pozostałych miesiącach nawet gołębie powinny radzić sobie same. A bezpańskie czworonogi? Raczej na trawnik nie zawitają. Na wsparcie okolicznych schronisk nikt się nie zdecyduje, gdyż to też wiązałoby się z wydatkiem. I tak opróżnianie przez okno talerza z niedojedzonym posiłkiem wyłącza poczucie winy. Dziś zobaczyłam pod balkonem ... kawałek śledzia!

Owszem, sporo osób segreguje śmieci. Tylko dlaczego wokół kolorowych pojemników poniewierają się papiery i plastiki? Bo worki zostawia się obok, a nie rozdziela ich zawartości wedle ustalonych zasad. Proszę zajrzeć do altanek śmietnikowych. Mimo że stoi tam kilka kontenerów, brodzi się w rozrzuconych przy nich śmieciach. Widocznie niektórzy ćwiczą rzuty do kosza i ... nie trafiają. Inna rzecz, że firmy opróżniające altanki mogłyby zbierać szuflą te rozrzucone śmieci, tak jak to się niekiedy dzieje obok wieżowców przy ulicy Wojska Polskiego.

Ze śmieciami inaczej radzą sobie właściciele prywatnych posesji. Palą śmieci w piecach. Tych domków między blokami jest w Starachowicach sporo. Przy ulicy Bajana, Cyrkowicza, Żwirki, Wigury na przykład. Dym z kominów dostaje się do mieszkań w okolicznych blokach. A z dymem - smród palonych odpadów. Jeśli się tamtędy przechodzi, nos trzeba zatkać szalikiem. Niby Starachowicom, położonym wśród lasów, powinno być bliżej do ekologicznej enklawy, lecz jak naprawdę jest, niech w tej sprawie wypowiedzą się eksperci.

W miejscach zieleni już nie uświadczy się tabliczek: "nie deptać trawników", bo to pewnie zamach na wolność osobistą człowieka. Świadomego obywatela, który taki zakaz powinien mieć wpojony od dziecka. Podobnie jak inne: "nie śmiecić na ulicach", "nie zostawiać butelek po napojach w trawie i na chodnikach", "nie łamać ławek", "nie wyrzucać niedopałków papierosów z okien mieszkań", "nie niszczyć koszy na śmieci", itd. Oraz nakazy: "sprzątać nieczystości po przysposobionych psach", "wrzucać odpadki do kontenerów i koszy na śmieci", itd.

O tym już dziś w szkołach nie uczą? Nie wynosi się tego z domów? (No, nie, jeśli rodzice dają zły przykład). Ostatnio na mały ekran wrócił co prawda Teleranek, propagujący niegdyś najmłodszym dobre wzory; chce się przywrócić jeszcze parę telewizyjnych audycji z czasów PRL. Ale czy jest to rzeczywiście ta oczekiwana dobra zmiana? Chyba że znów pojawi się Niewidzialna Ręka, w co nie wierzę. Dlatego po raz kolejny powtarzam (bo to już nie pierwszy tekst na ten temat), za namową wojujących z bałaganiarstwem starachowickich znajomych, że tylko samodyscyplina może nas uratować!

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ