reklama
Mieszkania

"Interesuje mnie tylko awans"

Konrad Wójtowicz w rozmowie z GAZETĄ

Informacje sportowe

"Interesuje mnie tylko awans"

Konrad Wójtowicz w rozmowie z GAZETĄ

W seniorskim zespole Juventy Starachowice, której jest wychowankiem, grał za czasów trenera Jerzego Rota. Teraz pod okiem tego samego szkoleniowca założył koszulkę Staru Starachowice. Jego doświadczenie może okazać się nieocenione w walce o upragniony awans.

Konrad Wójtowicz może być jednym z najlepszych pomocników w klasie okręgowej. Miał znakomite wejście, bo już w debiucie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W rozmowie z GAZETĄ opowiedział o ostatnich latach swojej kariery, marzeniach o awansie i relacjach z trenerem Jerzym Rotem.

- Ostatni raz w barwach starachowickiej drużyny grałeś w wiosną sezonu 2012/2013, jakie to uczucie wrócić po kilku latach przerwy do gry w swoim mieście?

- Z jednej strony to fajne uczucie, ale z drugiej jednak nie do końca, bo patrząc na poziom rozgrywkowy, to na pewno nie jest szczyt moich marzeń. Uważam że 50-tysięczne miasto powinno mieć drużynę seniorską przynajmniej w IV lidze.

- W Juvencie byłeś przez kilka sezonów podstawowym zawodnikiem, później jednak przez 3 lata reprezentowałeś barwy aż 6 klubów. Czego zabrakło, żeby zakotwiczyć się w którymś na dłużej?

- Po tym jak Juventa się rozpadła, otrzymałem telefon od trenera Tadeusza Krawca z trzecioligowej Wisły Sandomierz. Tam byłem podstawowym zawodnikiem lecz doznałem poważnej kontuzji dłoni i musiałem poddać się operacji, W efekcie pauzowałem około sześciu miesięcy. Do niezłej dyspozycji wróciłem dopiero pod okiem trenera Arkadiusza Bilskiego w Łysicy, a później po pół roku dostałem telefon z KSZO. Dlaczego nie zakotwiczyłem na dłużnej w jakimś klubie? W klubach są różne sytuacje, o których można długo rozmawiać. Z pobytu w niektórych jestem zadowolony, a z czasu spędzonego w innych troszkę mniej.

- Liczysz, że w barwach Staru odbudujesz formę z czasów gry w Juvencie, kiedy często byłeś pierwszym wyborem trenera w III lidze?

- Na pewno liczę na odbudowanie formy, ale również liczę na awans Staru do IV ligi.

- W III lidze w barwach Juventy zaliczyłeś 98 występów, później na tym samym poziomie rozgrywkowym grałeś w Wiśle Sandomierz, Łysicy Bodzentyn i KSZO Ostrowiec. Czy zdobyte tam doświadczenie zaowocuje teraz w Starze?

- Na pewno tak, parę tych meczów już mam na koncie rozegranych. Pobyt we wszystkich tych zespołach wspominam bardzo dobrze. Na pewno z Wisły i KSZO nasz starachowicki klub mógłby brać przykład, zarówno jeśli chodzi o organizację, jak i stadiony, które są bardzo fajne.

- Do zespołu dołączyłeś zimą i z marszu stałeś się podstawowym zawodnikiem. Jak pokazał inauguracyjny mecz z Wichrem Miedziana Góra, w którym zdobyłeś dwie bramki, tego miejsca już chyba nie oddasz...

- Chciałbym, żeby tak było i na to będę pracował, ale zawsze to trener ustala skład i to od niego zależy, czy będę grał w pierwszym składzie.

-Z trenerem Jerzym Rotem współpracowałeś już wcześniej w Juvencie. Czy dzięki temu łatwiej było ci wkomponować się w drużynę?

- Trenera Rota pamiętam z czasów, gdy Juventa grała jeszcze w IV lidze, lecz ja wtedy dopiero wchodziłem do drużyny seniorskiej. Jeśli chodzi o naszą współpracę, to układa się ona bardzo dobrze, z trenerem dobrze się rozumiemy i dogadujemy.

- Patrząc obecnie na kadrę zespołu trudno oprzeć się wrażeniu, że podstawowym celem jest awans. Jak ocenisz szanse drużyny w walce o czołowe lokaty?

- Interesuje mnie tylko awans i dlatego zdecydowałem się wrócić do Starachowic. Mamy bardzo solidną drużynę jak na tę klasę rozgrywkową i wierzę, że osiągniemy zamierzony cel.

- Która drużyna - twoim zadaniem - będzie najgroźniejszym rywalem w walce o najwyższe cele?

- Myślę, że będzie to Kamienna Brody. Ma szeroką kadrę, dobrego trenera, a ostatnio doszedł także bardzo dobry zawodnik Mateusz Mąka, z którym dzieliłem szatnię w KSZO. O innych drużynach ciężko mi się wypowiadać, bo nie widziałem ich w ani jednym meczu.

- Dziękuję za rozmowę.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ