Lawina pomocy dla poszkodowanych

Ucierpieli w pożarze budynku przy ul. Mickiewicza

Na okładce

Lawina pomocy dla poszkodowanych

Ucierpieli w pożarze budynku przy ul. Mickiewicza

 

Zbiórka najpotrzebniejszych rzeczy przerosła oczekiwania organizatorów, a dary nadal spływają. W minionym tygodniu oceniono także stan budynku, który będzie nadawał się do remontu. Jest więc szansa, że za kilka miesięcy poszkodowani wrócą do swoich mieszkań.

Niestety, 44-latka poparzona w ubiegłotygodniowym pożarze kamienicy przy ul. Mickiewicza nie żyje!!! Ucierpiało w nim również 28 innych osób z 12 znajdujących się tam lokali. Stracili dach nad głową i cały swój dobytek. Na odruch ludzkich serc nie trzeba było długo czekać. Już po kilkunastu godzinach na portalu społecznościowym ruszyła zbiórka najpotrzebniejszych rzeczy. Najpierw był to pomysł znajomej jednej z rodzin, ale akcja błyskawicznie się rozrosła.

- O tragedii naszej koleżanki dowiedziałam się w sobotę z samego rana. Podczas pożaru stracili wszystko i właśnie wtedy wpadłam na pomysł, żeby zrobić zbiórkę najpotrzebniejszych rzeczy. Napisałam na profilu post z prośbą o pomoc. Ludzie zaczęli dzwonić i zwozić ubrania. W niedzielę było jeszcze więcej telefonów i wiadomości na portalu, przy czym nadal przywożono nam różne rzeczy. Darów było bardzo dużo, więc uznaliśmy, że możemy pomoc innym poszkodowanym rodzinom. Wraz z koleżanką Eweliną Niewczas zawoziliśmy na bieżąco poszkodowanym odzież, obuwie, kurtki, ręczniki, środki czystości i kosmetyki. W pomoc były zaangażowane też wychowawczyni klasy, Aneta Trzos i nasza koleżanka Beata Życińska oraz Szkoła Podstawowa nr 1, gdzie również prowadzono zbiórkę odzieży i pieniędzy - mówi GAZECIE Agnieszka Kępa-Capierzyńska, inicjatorka akcji pomocy.

Dary dla poszkodowanych spływają cały czas i są przekazywane potrzebującym. Zaangażowała się także społeczność Przedszkola Miejskiego nr 6 przy ul. Św. Barbary, gdzie chodzi najmłodsza córka poszkodowanych, Kinga Prostak z Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych, sieć sklepów Robert, Klub Sportowy Star Starachowice, Fundacja Nasze Zdrowie, Stowarzyszenie Bezpieczny Powiat Starachowicki, sklepy Galerii Skałka, Carrefour, oraz liczne firmy prywatne i banki. Zbiórka pieniędzy dla 12 rodzin, m.in. rodziców z dzieckiem autystycznym, matki z trójką dzieci, rodziny z 8-miesięcznym dzieckiem , a także emerytów, którzy w pożarze stracili wszystko i nie mają nic, trwa również na portalu zrzutka.pl Każda złotówka się liczy!

Niestety, nie brakuje ludzi całkowicie bez serca, którzy żerują na cudzym nieszczęściu. We wtorek, 31 stycznia jedna z poszkodowanych rodzin zorientowała się, że ich mieszkanie zostało okradzione. Najprawdopodobniej w nocy ktoś włamał się do opuszczonego po pożarze budynku i wyniósł co tylko się dało. Poszkodowani wartość strat wycenili na ponad 1200 złotych. Złodzieje zabrali m.in. nawigację, miniwieżę, biżuterię i dwa telefony komórkowe.

Takie informacje na pewno nie pomagają, ale do poszkodowanych docierają także pozytywne wieści. Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego okazało się, że budynek będzie nadawał się do remontu.

To dobra wiadomość, bo w przeciwnym razie pozostawaliby bez dachu nad głową.

- Po przeprowadzeniu oględzin, we wtorek podjęto decyzję o uznaniu zdarzenia za katastrofę budowlaną. Jednocześnie na wspólnotę mieszkaniową nałożono obowiązek zabezpieczenia terenu i wykonania robót budowlanych - powiedziała GAZECIE Elżbieta Szafarczyk, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.

Na razie część pogorzelców przebywa w lokalach zastępczych, niektórzy u swoich rodzin, a część w bursie Zespołu Szkół Zawodowych nr 1. Pierwotnie pojawiła się informacja, że mieszkańcy ul. Mickiewicza mogą tam przebywać tylko do końca ferii zimowych, ale zdementował to prezydent Marek Materek, który zaznaczył, że poszkodowani mogą tam przebywać tak długo ile będzie potrzeba.

- Gmina jest jednym ze współwłaścicieli tego budynku. Za remont odpowiada zarządca obiektu i będziemy z nim rozmawiać na ten temat. Spotkam się także z mieszkańcami, żeby porozmawiać również o tej sprawie - mówił w czwartek prezydent Marek Materek. (mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ