
Choć o wyborach mało kto dzisiaj pamięta, to w naszym mieście ciągle można jeszcze natrafić na powyborcze straszydła. Nie wszyscy ze startujących usunęli swoje plakaty. Problem jest z dwoma kandydatami, z których jeden wyraźnie miga się od sprzątania. Straż Miejska ponaglała wielokrotnie, w końcu skierowała sprawę do sądu.
Chodzi o 37- letniego posła na Sejm szóstej kadencji, który uzyskał mandat jeszcze w wyborach parlamentarnych w 2007 roku z listy Prawa i Sprawiedliwości, a podczas ostatnich wyborów startował z ramienia PJN, Jacka Pilcha. Ci, którzy chodzą ulicą Krzosa, Armii Krajowej czy obok ronda przy zbiegu ulic Radomskiej, Krzosa oraz 1 Maja w Starachowicach, doskonale wiedzą o kogo chodzi. Jego plakaty wiszą tam ciągle, nieco zniszczone, ale jakby odporne na wszelkie kaprysy naszej pogody.
Straż Miejska już kilka tygodni temu informowała pełnomocników o obowiązku usunięcia plakatów i haseł wyborczych. Na kilka dni przed upływem ustawowego terminu sprawdziła też miasto.
- Stwierdziliśmy, że jest jeszcze sporo plakatów na ulicach. W związku z tym wysłaliśmy do pełnomocników wyborczych informacje o konieczności niezwłocznego usunięcia plakatów – powiedziała GAZECIE Teresa Pocheć, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Starachowicach.
Najwięcej plakatów pozostawił po sobie Komitet Wyborczy Polska Jest Najważniejsza, ale nie tylko. Na „czarnej” liście był także PiS i PSL. W wielu przypadkach ostrzeżenia poskutkowały. Bywało, że jeszcze tego samego dnia, plakaty znikały. Ale, jak po każdych wyborach, znaleźli się także bardziej oporni. Należał do nich wspomniany kandydat.
- Kilkakrotnie był już wyzwany do usunięcia plakatów – potwierdził nam Artur Słowik, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Starachowicach. – Sam osobiście rozmawiałem z nim telefonicznie dwa albo trzy razy, obiecywał posprzątać, ale do niczego takiego nie doszło. W końcu skierowaliśmy wniosek do sądu.
Jeśli dobrze poszukać, można także odnaleźć plakaty wyborcze obecnej pani senator - Beaty Gosiewskiej. W tym przypadku czynności wciąż trwają. Strażnikom jak dotąd nie udało się z nią skontaktować.

W numerze

Międzynarodowy Dzień Książki




Strona główna