
Pisanie SMS-ów, parkowanie w miejscu dla inwalidy, czy kulig za samochodem kosztować będzie kierowcę aż 5 punktów karnych. 10 zapłacą ci, którzy wyprzedzą samochód na przejściu dla pieszych, a to zaledwie ułamek nowości, które zaczną obowiązywać od lutego br.
Kierowcy, którzy łamią przepisy, powinni się mieć na baczności. Zgodnie z nowym rozporządzeniem, już od lutego dostaną punkty karne nawet za przewinienia, za które obecnie nakładany jest tylko mandat. Kierowcy, którzy będą ignorować pieszych, narażą się na surowsze sankcje. Za nieustąpienie pierwszeństwa osobie znajdującej się na oznakowanym przejściu dla pieszych grozi nie osiem, jak do tej pory, a 10 punktów karnych. O jeden punkt więcej niż dzisiaj może zarobi każdy, kto nie ustąpi pierwszeństwa pieszemu podczas cofania (wzrost z 5 do 6 punktów). Zupełną nowością ma być natomiast karanie za rozdzielenie kolumny pieszych. Taki manewr kosztować nas może aż pięć punktów karnych.
Pojawią się również „bonusy” za niezatrzymanie samochodu przed znakiem STOP. W takiej sytuacji policjant dopisze do konta kierowcy dodatkowe dwa punkty. Ministerstwo proponuje też sankcje za parkowanie auta na miejscu dla osób niepełnosprawnych. Oprócz 500 zł mandatu będzie to dodatkowo 5 punktów.
Kary wprowadzone będą także za zwiększanie prędkości przez kierującego pojazdem wyprzedzanym oraz za wyprzedzanie pojazdu uprzywilejowanego na obszarze zabudowanym. Zwiększone zostaną też kary dla tych, którzy będą pisać SMS-y podczas jazdy oraz rozmawiać przez telefon trzymając słuchawkę. Obecnie grozi za to 200 złotych mandatu, do których dojdzie jeszcze 5 punktów karnych. Będą naliczane również w sytuacji, gdy wjedziemy na skrzyżowanie, mimo tego że nie ma na nim lub za nim miejsca do kontynuowania jazdy. Takie zachowania, co przyznają funkcjonariusze, powodują utrudnienie lub wręcz tamowanie ruchu na skrzyżowaniach, co często prowadzi do powstania ogromnych zatorów ulicznych, zwłaszcza w godzinach szczytu komunikacyjnego. Stąd dodatkowe dwa punkty karne.
Taryfy ulgowej nie będą mieć także ci, którzy ciągną dziecko za samochodem np. na sankach, zasłaniają tablice rejestracyjne czy wjeżdżają na przejazd kolejowy lub skrzyżowanie w sytuacji, gdy nie ma za nim miejsca do kontynuowania jazdy, co dzieje się u nas często. Kosztować to może odpowiednio pięć, trzy, cztery i dwa punkty karne (dotąd nakładano jedynie mandat).
W odświeżonym taryfikatorze pojawi się także nowy rozdział poświęcony przewozowi osób. Znajdziemy w nim np. karę za przewożenie dziecka niezgodnie z przepisami, czyli np. bez specjalnego fotelika, które kosztować będzie nie trzy, a sześć punktów karnych. Sankcja, jak widać wzrosła dwukrotnie. Kierowca będzie mógł również zarobić dodatkowe cztery punkty za przewożenie pasażerów bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Obecnie kara wynosi jeden punkt, po zmianach będzie ich cztery.
Czy to coś zmieni? Zdaniem Mirosława Kusztala, naczelnika starachowickiej „drogówki” są na to szanse.
- Zmiany przepisów poprzedzone są analizą stanu bezpieczeństwa na drodze. Nie budzi więc wątpliwości zasadność ich wprowadzenia. Wystarczy popatrzeć na nasze drogi. Kierowcy nagminnie korzystają z telefonów komórkowych, nie używając do tego zestawów głośno mówiących, czy to stając w korku, czy to jadąc. Notorycznie łamią także przepisy dotyczące niechronionych uczestników ruchu. Stąd tak wiele potrąceń pieszych, czego przykładem były choćby ostatnie na Alei Armii Krajowej w Starachowicach. Zmorą jest także nie zapinanie pasów, lub - co gorsze - zapominanie o fotelikach. Mam nadzieję, że wyższe kary zmotywują wreszcie kierowców do stosowania się do tych przepisów – mówi Kusztal.
Wiadomo, pieniądz to pieniądz, jego wartość jest relatywna. Dla jednego 300 zł mandatu, zapłacone za harce na drodze, to wydatek bardzo poważny, dla innego drobiazg, który nie ma większego znaczenia. Ale z punktami jest już inaczej. Chyba każdy kierowca boi się przekroczenia ich limitu, skutkującego utratą prawa jazdy.
W tej chwili w ciągu roku można uzbierać maksymalnie 24 punkty karne. Po przekroczeniu tej liczby, trzeba ponownie zdawać egzamin. W przypadku początkującego kierowcy, który ma uprawnienia krócej niż rok, limit wynosi 20 punktów. Kto zdobędzie ich więcej, automatycznie straci prawo jazdy i musi udać się na kurs nauki jazdy. Aby zredukować stan konta, dwa razy w roku można wziąć udział w jednodniowym kursie z zasad bezpiecznej jazdy. Każdorazowy udział redukuje stan posiadania o sześć oczek. Ale od lutego tak łatwo nie będzie. Kurs, który w tej chwili wystarczy „odsiedzieć”, zastąpią bardziej kosztowne i trudniejsze do zaliczenia zajęcia reedukacyjne.Warto więc zaznajomić się z przepisami i zacząć je wreszcie przestrzegać. Bo nowy egzamin oznacza stratę czasu i wstyd w razie niepowodzenia.

W numerze

Międzynarodowy Dzień Książki




Strona główna