
Przyznanie się naszego włodarza do prokuratorskich zarzutów korupcyjnych, mimo wcześniejszych zapewnień o niewinności, zszokowało Starachowice i radykalnie zmieniło postawę ostrożnych do tej pory partii. PO już nie proponuje prezydentowi rozważenia dymisji, ale stanowczo domaga się, by natychmiast złożył mandat. Nawet część radnych z koalicyjnego SLD uważa, że dalsze rządzenie miastem przez Wojciecha Bernatowicza jest niemoralne. PiS podtrzymuje swój dawny wniosek o ogłoszenie referendum w sprawie odwołania szefa miasta, a poseł Lipiec podjął kroki w sprawie uchwalenia prawa, które umożliwi zawieszanie osób z zarzutami karnymi w pełnieniu ważnych funkcji publicznych.
Oliwy do ognia dolało zachowanie prezydenta po zwolnieniu z aresztu w Krakowie. Zamiast iść na zapowiadany urlop, miniony tydzień spędził w pracy. W odczytanym na konferencji prasowej oświadczeniu dał do zrozumienia, że chodzi mu o dopilnowanie właściwego przygotowania budżetu miasta na 2012 rok, ale opozycja oceniła takie zachowanie jako obraźliwe.
- Prezydent robi sobie żarty z mieszkańców miasta. Wrócił z aresztu i jak gdyby nigdy nic zaczął urzędować - bulwersuje się Lidia Dziura, przewodnicząca klubu radnych miejskich Prawa i Sprawiedliwości.
Niech odda mandat
Platforma Obywatelska ustami swojej szefowej Jolanty Nowak nawołuje Wojciecha Bernatowicza do niezwłocznego odejścia ze stanowiska.
- Zarząd Powiatowy PO wzywa Pana Prezydenta do natychmiastowej dymisji i złożenia mandatu. Uważamy, że wymaga tego szacunek do mieszkańców miasta, wyborców oraz wobec pełnionego urzędu. Przestępstwo o charakterze korupcyjnym jest najcięższym gatunkowo przestępstwem urzędniczym. Apelujemy też do współpracowników Wojciecha Bernatowicza uczestniczących w procederze korupcyjnym, a pełniących kierownicze stanowiska w strukturach samorządowych, do rezygnacji z pełnionych funkcji – mówiła J. Nowak dodając, że PO niezwłocznie przekaże prezydentowi pisemne wezwanie do odejścia.
Na pytanie, o jakich skorumpowanych samorządowców im chodzi (do opisu pasuje tylko naczelniczka Wydziału Finansowego UM w Starachowicach, która ma zarzut pośrednictwa w przekazywaniu prezydentowi korzyści majątkowych) Igor Klar z zarządu PO odpowiedział:
- Na razie wiadomo tylko o 3 podejrzanych osobach. Ale wiemy też, że prezydent złożył w prokuraturze obszerne wyjaśnienia.
Radni boją się referendum?
PiS uważa, że prezydenta powinno się spróbować usunąć głosami samych starachowiczan. To powrót do wcześniej deklarowanego pomysłu, bo przypomnijmy, że we wrześniu na sesji nadzwyczajnej, zwołanej po aresztowaniu włodarza miasta, szefowa klubu PiS przedstawiła wniosek o zarządzenie przez Radę Miejską referendum w tej sprawie. Niestety, inicjatywa miała za małe poparcie. Dokument podpisało 5 radnych PiS, a do tego, by był wiążący, potrzeba minimum 6 głosów (to odpowiednik 1/4 ustawowego składu starachowickiej Rady Miejskiej wynoszącego 23 osoby). Lidia Dziura ma nadzieję, że teraz, gdy prezydent przyznał się do przestępstwa, radni staną się śmielsi i poprą wrześniowy wniosek. Dodatkowo napisała motywujący list i wysłała go indywidualnie każdemu z samorządowców.
- Dziś, kiedy prezydent przyznał się do stawianych mu zarzutów korupcyjnych i nie zrezygnował sam z zajmowanego stanowiska, przyszedł z całą pewnością czas na głęboką refleksję i szybkie podjęcie bardzo zdecydowanych działań. Jesteśmy to winni nie tylko mieszkańcom naszego miasta, ale także naszego kraju, którzy przez to, co się stało stracili resztki zaufania do władzy publicznej. To właśnie na nas – radnych Rady Miejskiej w Starachowicach, spoczywa obowiązek odbudowy tego zaufania i musimy to rozpocząć właśnie teraz – pisze m.in. L. Dziura kończąc korespondencję prośbą o podpisanie wniosku referendalnego.
Do tej pory niechętni referendum rajcy tłumaczyli swój opór tym, że przeprowadzenie referendum to konkretne wydatki, a budżet Starachowic jest w trudnej sytuacji. I na przykład PO nadal podtrzymuje tę argumentację. Ale równie prawdopodobne jest to, że radni boją się osobistych konsekwencji. Prawo samorządowe wyraźnie mówi, że jeżeli referendum przeprowadzone na wniosek rady, z przyczyny innej niż nieudzielenie wójtowi, burmistrzowi, czy prezydentowi absolutorium, skończy się przewagą głosów przeciwnych odwołaniu włodarza, rada zostanie rozwiązana. Obawy na tym polu próbowała rozwiać radna PiS Joanna Główka.
- W naszym odczuciu radni boją się swojego odwołania. Nie należy się tego bać, bo w ponownych wyborach samorządowych głosujący na pewno ich poprą - mówiła na konferencji prasowej w biurze posła Krzysztofa Lipca.
Krytykują nawet niektórzy sojusznicy
O ile negatywna ocena prezydenta ze strony jawnych przeciwników politycznych (PiS), czy oponentów (PO) nikogo nie dziwi, o tyle głos o konieczności dymisji ze strony będącego w koalicji Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jest sporym zaskoczeniem. Na wrześniowej sesji szef klubu radnych miejskich lewicy Piotr Nowaczek mówił, że ataki na zatrzymanego prezydenta przed udowodnieniem mu winy, to polityczny lincz i jego ugrupowanie nie weźmie w tym udziału. Pytany przez nas w ubiegły piątek, jakie ma teraz zdanie na temat tego, czy prezydent powinien zrzec się urzędu odpowiedział:
- Nasz klub nie ma jeszcze stanowiska. Chcemy go wypracować na zebraniu w przyszłym tygodniu. Prezydent jest osobą na tyle odpowiedzialną, że sam będzie wiedział, co zrobić.
Tymczasem dwóch członków klubu SLD: Robert Sowula i Marcin Pocheć wraz z Maciejem Kowalskim, asystentem europosłanki Joanny Senyszyn, napisali oświadczenie, w którym jednoznacznie wzywają Wojciecha Bernatowicza do odejścia.
- Nawiązując do zaistniałej sytuacji, mając na uwadze przede wszystkim dobro mieszkańców Starachowic, apelujemy do Pana Prezydenta o podanie się do dymisji. Do tej pory byliśmy powściągliwi i, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz własnym sumieniem uważaliśmy, że nie należy zajmować stanowiska do czasu zapadnięcia prawomocnego wyroku. Lecz w związku z przyznaniem się Pana do wszystkich stawianych zarzutów uważamy za niedopuszczalne i niemoralne dalsze sprawowanie przez Pana Urzędu Prezydenta Starachowic - argumentują autorzy oświadczenia.
Panowie: Sowula i Pocheć nie powołują się w liście na swoją przynależność do SLD. Czy to znaczy, że odeszli z partii?
- Nie, nie zrezygnowaliśmy z członkostwa. Oświadczenie jest naszym odrębnym zdaniem, ale nadal jako radnych SLD – mówi „Gazecie” Marcin Pocheć.
- Jestem zdziwiony takim zachowaniem klubowych kolegów. Zwłaszcza, że to oni prosili o przeniesienie na przyszły tydzień terminu zebrania, na którym mieliśmy zająć wspólne stanowisko. Mam nadzieję, że się wytłumaczą - skomentował przewodniczący Nowaczek.
W tej sytuacji przyspieszył wydanie klubowego oświadczenia. Pisze w nim, że SLD „ubolewa nad zaistniałą sytuacją w mieście Starachowice” i „apeluje do wszystkich radnych, aby nie wykorzystywali tej sytuacji do swoich celów politycznych”.
- W obecnej chwili rozpoczęły się prace nad budżetem na 2012 rok. Rozmawiajmy merytorycznie i rzeczowo nad najważniejszą uchwałą, jaką jest uchwała budżetowa. Nie szukajmy tematów zastępczych, tylko zastanówmy się, jak miasto będzie funkcjonowało przez nadchodzący rok. Musimy zabezpieczyć pieniądze na edukację, pomoc społeczną i inwestycje. Chcemy rozpocząć budowę mieszkań socjalnych, rewitalizację starachowickiego rynku oraz wykonać termomodernizację placówek oświatowych i Starachowickiego Centrum Kultury. Pokażmy mieszkańcom Starachowic, że pomimo różniących nas poglądów i zaistniałej sytuacji, potrafimy razem współdziałać w tak istotnym przedmiocie, jakim jest budżet. Rada Miejska niech robi to, co do niej należy, a obecny problem niech rozstrzygną instytucje do tego powołane – stwierdza przewodniczący klubu SLD.
Od jakichkolwiek ocen powstrzymuje się Forum 2010, ugrupowanie z którego Wojciech Bernatowicz wygrał ostatnie wybory.
- Decyzję pozostawiamy panu prezydentowi, nie zamierzamy na niego wpływać – mówi Jarosław Nowak, przewodniczący klubu radnych Forum 2010.
Poseł chce surowszego prawa
Starachowicki poseł PiS Krzysztof Lipiec uważa, że wydarzenia w naszym mieście powinny się doczekać skutecznej reakcji ze strony polskiego prawa. Aby tak się stało, trzeba je najpierw zmienić. Dzisiejsze przepisy są bowiem bezradne wobec przypadku, gdy samorządowiec z zarzutami prokuratorskimi dalej pełni swoją funkcję. Jeśli sam nie zrezygnuje, do odejścia może go zmusić tylko referendum, lub prawomocny wyrok sądu. A na taki czeka się nawet latami.
- W Starachowicach doszło do wielkiego nieszczęścia. Prezydent miasta trafił do aresztu, ma zarzuty karne. Niestety, w myśl obowiązującego prawa takie osoby mogą dalej rządzić. Chore i skandaliczne jest także to, że w urzędzie miejskim nadal pracuje naczelnik wydziału finansowego, także z zarzutami karnymi. Nie godzimy się na to, będziemy dążyć do uporządkowania sytuacji – zapowiedział poseł Krzysztof Lipiec
Parlamentarzysta wyszedł z inicjatywą uchwalenia takich zmian w ustawie o samorządzie gminnym oraz w kodeksie karnym, które pozwolą zawiesić osobę z zarzutami karnymi, dotyczącymi przestępstw popełnionych umyślnie, w pełnieniu ważnych funkcji publicznych do czasu prawomocnego wyroku sądowego. Poseł przypomniał, że PiS próbowało zaostrzyć prawodawstwo w tym zakresie jeszcze w poprzedniej kadencji parlamentarnej.
- Niestety, nasz projekt dotyczący zawieszania wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z zarzutami karnymi doczekał się tylko pierwszego czytania w Sejmie, po czym został odrzucony. Mam nadzieję, że aktualna inicjatywa, będąca powtórzeniem wcześniejszej, tym razem zyska szerokie poparcie, bo nie tylko Starachowice są skażone taką sytuacją. Na dodatek w naszym przypadku sprawca przyznał się do zarzutów - podkreślił K. Lipiec.
Na środowej konferencji prasowej poseł przedstawił projekt ustawy nowelizacyjnej, przygotowanej wspólnie ze świętokrzyskimi posłami PiS: Marią Zuba, Jarosławem Rusieckim i Tomaszem Kaczmarkiem. Wszyscy parlamentarzyści złożyli pod dokumentem swoje podpisy. Jednak, aby mógł trafić pod obrady sejmowe musi go poprzeć w sumie minimum 15 posłów. Kolejne podpisy będą zbierane. Koordynowaniem całej akcji zajmie się Krzysztof Lipiec. Upoważnili go do tego pozostali wnioskodawcy zmian.
Co o sytuacji sądzi sam prezydent Starachowic, tego nie udało nam się dowiedzieć. Wielokrotne próby dodzwonienia się do niego spełzły na niczym.



W numerze

Międzynarodowy Dzień Książki




Strona główna