"Andzia" wraca do korzeni

Artur Anduła nowym trenerem Staru Starachowice

Nie Karol Drej jak wcześniej mówiono a Artur Anduła został nowym szkoleniowcem Staru Starachowice. Były piłkarz "zielono-czarnych" jest doskonale znany w regionie i w środowisku piłkarskim.

- Co spowodowało, że zdecydował się pan zostać trenerem Staru?

- Dostałem propozycję od działaczy Staru i przyjąłem ją. Najważniejsza dla mnie była kwestia skompletowania drużyny. To jest w tej chwili najważniejsze, żeby mieć kogo trenować. Większość zawodników wyraziła chęć gry i po rozmowach uznaliśmy, że wspólnie pociągniemy ten wózek.

- Długo się pan zastanawiał nim podjął decyzję?

- Szczerze, kilka dni. Wiadomo, człowiek uczył się po to, żeby być tym trenerem. Pojawiła się propozycja od klubu i trzeba ją rozważyć, zwłaszcza że była od klubu, w którym się wychowałem. Historia zatoczyła koło i wracam na stare śmieci.

- Które z argumentów były najbardziej przekonywujące?

- Po pierwsze: jest to klub miejscowy i związany ze mną. Będąc jeszcze piłkarzem spędziłem tu sporo czasu. Po drugie: boli mnie to jak widzę, że tylu zawodników ze Starachowic musi jeździć po okolicznych klubach i w nich grać. Naszym celem powinno być ściągnięcie ich tu z powrotem, żeby piłka nożna w Starachowicach nie umarła.

- Nie ma obaw, że po prostu coś może nie wyjść?

- Wiadomo, że jakieś tam obawy zawsze są. W "Starze", z tego co pamiętam, nie było dobrze. Trzeba wierzyć i podjąć to wyzwanie. Nie ryzykuje się dużo a zyskać można wiele. Piłka nożna w naszym mieście musi iść do przodu. Młodzież nie może kończyć przygody na wieku juniora i szukać sobie klubu w innym mieście. Jaka jest przed nimi perspektywa? Wszystko powinno funkcjonować na zdrowych zasadach. Jeśli Urząd Miejski pomoże, a są już głosy, że wreszcie pomoże, to wspólnie będziemy się starać to odbudować.

- Wizja trenera Anduły?

- Wszystko jest uwarunkowane składem. Na chwilę obecną jeszcze nic dokładnie nie wiadomo. Niektórzy piłkarze już znaleźli sobie inne kluby, inni wracają. Mamy też na treningach nowe twarze, jak chociażby Bartek Sęga, Bartek Drabik. Prawdopodobnie dołączy do nas Ariel Spadło, który w poprzednim sezonie grał w Kamiennej Brody. Najbliższe tygodnie będą decydujące. Proszę pamiętać, że przygotowania zaczęliśmy znacznie później niż inne kluby. Chłopcy muszą mieć trochę czasu, by się zgrać. Szkielet zespołu już jest i myślę, że jeśli zawodnicy, którzy obecnie trenują, zostaną w klubie, to będziemy satysfakcjonować kibiców. Na to liczę.

- Mówi się, że klub opuści sporo zawodników. Jak ich zatrzymać?

- Na siłę nikogo nie zatrzymamy. Jeśli ktoś jest nastawiony na odejście, to my nie będziemy robić problemów i nie będziemy się obrażać. W Starze będą grać zawodnicy, którzy chcą tu grać. Atmosfera w zespole jest czymś, co jest najważniejsze.

- Star się podniesie i wyjdzie z kryzysu?

- Wszyscy w to wierzą. Nie podjąłbym się pracy na stanowisku trenera, gdybym myślał inaczej. Wiadomo, że początki zawsze są trudne, mimo to jestem optymistą i myślę, że jest na to szansa.

- Cel na najbliższą rundę?

- Przede wszystkim stabilizacja. Chciałbym, żeby piłkarze, którzy nie grają w Starachowicach zobaczyli, że "Star" ruszył z kopyta, żeby nie było narzekania, że coś było obiecane i znów nie wyszło. Liczę, że po rundzie jesiennej znajdziemy się w górnej połówce tabeli.

Michał Karkusiewicz

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ